poniedziałek, 22 września 2014

5 minusów posiadania długich włosów.

W dzisiejszej notce chciałam chociaż troszkę ponarzekać na moje długie włosy. Nie zmienia to oczywiście faktu, że je wręcz kocham i jest to chyba druga rzecz, na którą natychmiastowo reagują osoby, które mnie poznały. Pierwszą są moje naturalnie długie rzęsy ( większość i tak sądzi, że mam przedłużane).  

Ewa, kocham Twoje włosy!
Matko, jakie Ty masz długie włosy!
To są Twoje naturalne włosy czy doczepiane?

To najczęstsze reakcje z którymi się spotykam. Większość z Was myśli pewnie, że to takie hop siup aby zapuścić takie włosy : bez płaczu, bez bólu, bez wyrzeczeń. Dziś podzielę się z Wami moimi pięcioma "problemami" ( specjalnie napisałam to słowo w cudzysłowie, bo do prawdziwych, życiowych problemów to praktycznie błahostki ) posiadaczki długich włosów.

1. Rozczesywanie



Podczas snu wolę jednak spać z rozpuszczonymi włosami, bo nawet jak je zwiąże w luźny koczek, to rano budzę się zazwyczaj z bólem głowy. Moja struktura włosa jest dodatkowo podatna na plątanie się ( niejedna fryzjerka już mi to mówiła, po prostu taki włos) i po każdym myciu włosów wręcz płaczę z bólu podczas rozczesywania. Nie wspomnę już o tym , że doprowadzenie ich do ładu i składu zajmuje mi około pół godziny (bez suszenia, modelowania). Kiedy od czasu do czasu pójdę do fryzjerki to najpierw zaczyna się podziw i zazdrość odnośnie moich długich włosów, a podczas rozczesywania ten entuzjazm z każdą minutą rozczesywania praktycznie maleje do zera :)

2. Puszenie się

Każda zmiana pogody, deszcz, wilgoć, mróz działają tragicznie na moje włosy. Wyglądam wtedy jak puszący się piesek, czarownica bądź co tam już wolicie. A co za tym idzie? Znów plączą mi się włosy. Nie pomoże lakier do włosów ani pianka ( no może tylko chwilowo). Najczęściej w takich chwilach kiedy nie mam czasu się nimi zająć robię po prostu koka, a włosy wręcz ulizuję i lakieruję.

3. Oklapnięte włosy u nasady.

Mam bardzo gęste ale i też ciężkie włosy. Dzień po myciu są już widocznie przyklapnięte u nasady. Nie pomoże tapirowanie, aplikacja suchego szamponu ani inne specyfiki. Po prostu wracam do punktu drugiego i znów robię kucyka albo  koka. Dodam, że nie jest to kwestia świeżości włosów, ponieważ moje włosy praktycznie się nie przetłuszczają i mogę ich nie myć nawet tydzień ( w okresie dojrzewania musiałam to robić prawie codziennie) . Dodatkowo nie lubię tego efektu, ponieważ jak wiecie mam okrągła buzię, a takie ulizane włosy przy twarzy tylko to podkreślają.

4. Wypadanie włosów.

Nie da się ukryć, że podczas mojej walki przy rozczesywaniu tracę jakieś tam włosy. Zawsze wydaje mi się, że tracę ich bardzo dużo. Moje włosy jednak są bardzo, bardzo długie i efekt na szczotce, który widzę daje do myślenia. Raz z ciekawości, kiedy zobaczyłam wręcz całą szczotkę we włosach zaczęłam liczyć włosy. Było ich aż.... (tylko?) 8 :)

5. Naturalne ombre.



W moim przypadku moje końcówki bardzo odbiegają od faktycznego koloru moich włosów. Są znacznie jaśniejsze. Nigdy ich nie farbowałam, nie są zniszczone, nie są wysuszone - po prostu są. Kiedy zrobię koka, kucyka to faktycznie to wygląda, jakbym miała doczepiane włosy. Na zdjęciach może tak tego nie widać, lecz w realu - jak najbardziej. Uznaję to zdecydowanie jak minus, ponieważ nie zawsze mam ochotę na taki efekt i nie zawsze to wygląda "fajnie" .




sobota, 13 września 2014

Black jumpsuit.


Wielkimi krokami zbliża się jesień, co wprawia mnie w bardzo zły nastrój. To chyba ostatni czas na zaprezentowanie nieco letnich stylizacji. Nie mogę ukryć, że moim najczęstszym outfitem były po prostu czarne leginsy, slip-ony i czarny t-shirt.

Nadszedł czas na zmiany na blogu. Wkrótce będziecie mogli je zobaczyć. To między innymi częste posty oraz inne tematy poruszane na blogu, które nie tylko związane są z modą. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Dzięki, że jesteście już ze mną ponad 4 lata! :)

Sheinside jumpsuit | Romwe jacket | Moschino belt


czwartek, 4 września 2014

ECCO #CS14



Dzisiaj prezentuję Wam mój dzisiejszy, luźny outfit. Zwróćcie proszę uwagę na moje nowe buty od ECCO z kolekcji #CS14 . Nigdy nie miałam do czynienia z tą firmą. Pokochałam te buty od pierwszego założenia.  Są bardzo wygodne i sprawiają wrażenie jakby nie było ich na stopie. O tym, że są leciutkie chyba wspominać nie muszę.

Do butów, na miejskie spotkania idealnie też wpasowała się mała, skórzana kopertówka również z obecnej kolekcji Ecco. Nie da się ukryć, że w takich sportowych zestawach jest mi najwygodniej.


p.s Tak jak informowałam na swoim Facebooku na jakiś czas zawieszam bloga :)
Reserved jacket | Zara pants | Ecco shoes & bag




sobota, 23 sierpnia 2014

No one.


Różową sukienkę z Preski przyozdobiłam miętowymi dodatkami. Jak Wam się podoba? 
Dziś nie będę się rozpisywała, ale zapraszam Was już dziś na jutrzejszy, obszerny post. Miłego wieczoru :)

Preska dress | Romwe jewerly | CzasnaButy shoes