niedziela, 6 listopada 2011

I can fly.

Dla mnie taka pogoda mogłaby być przez całą jesień. Zero deszczu, ciepłe, słoneczne dni. Dzisiaj zdecydowałam się na ciepły kardigan, który jakiś temu znalazłam w second handzie. Od tego czasu stał się moim ulubionym kardiganem, ze względu na swój oversizowy fason. Nie lubię ostatnio podkreślać swojej sylwetki. Mogłabym cały czas chodzić w 'workowatych' ubraniach, które będą zakrywać niektóre moje niedoskonałości. Ciepłe Emu Australia spisują się na medal! 
 A jeśli macie Facebooka, to bardzo proszę o głosy na moją torbę KLIK TUTAJ









jumper - second hand
pants - second hand/ Top Shop
belt - second hand
shirt - gift from my mom

sobota, 5 listopada 2011

Musztardowy sweter.

Niedawno zaopatrzyłam się w musztardowy sweter od Romwe. Co prawda w słońcu ma nieco inny odcień. Skorzystałam dzisiaj z ładnej pogody i zestawiłam go szarymi pumpami z Cubusa, które kupiłam wieki temu, ale mimo wszystko je lubię. Jak pewnie zauważyliście, obcięłam sobie grzywkę. Od dziecka mam prostą grzywkę, tylko czasami, kiedy mi urośnie, zaczesuję ją na bok. Osobiście nie podobam się sobie w tej grzywce, bo odmładza mnie o dobre 5 lat i wyglądam jak gimnazjalistka. Mam nadzieję, że szybko mi odrośnie.

A jeśli macie Facebooka, to bardzo proszę o głosy na moją torbę KLIK TUTAJ





jumper - Romwe
pants - Cubus
wedges - Dash44

piątek, 4 listopada 2011

Ponczo w azteckie wzory.

Do stworzenia tego zestawu zainspirowała mnie moja była nauczycielka języka polskiego, która lubowała się w takich ponczach,  różnego rodzaju kocach czy namiotach, w których można całkiem fajnie wyglądać.  Więc kiedy zobaczyłam w Cubusie ponczo z azteckimi wzorami, czym prędzej pobiegłam do przymierzalni, a później do kasy. Jest tak ciepłe, że nie są mi w nim straszne jesienne przymrozki, a do tego ponczo ma fajny kaptur.







ponchos - Cubus
pants - Second Hand (Top Shop)
boots - Zena by JessicaBuurman

czwartek, 3 listopada 2011

Moje jesienno - zimowe obuwie.

W dzisiejszym poście chciałam Wam pokazać chociaż małą część tego, co jest moim ulubionym elementem ubioru, a mianowicie butów.  Zapewne zwrócicie uwagę, że większość butów jest jeszcze tych jesiennych (niech ta ciepła, słoneczna jesień trwa jak najdłużej) ale znajdzie się też kilka perełek na zimę.


Pierwsze to zapewne bardzo dobrze Wam znane buty wzorowane na Litach Jeffreya Campbella. Są bardzo wygodne i stabilne pomimo wysokich obcasów.  Moje są z internetowego sklepu Jessica Buurman.


Tego roku zdecydowałam się zaopatrzyć w  oryginalne buty EMU AUSTRALIA.  We wcześniejszych latach niestety chodziłam w ich podobiznach ... no dobra nie bójmy się nazwać rzeczy po imieniu - w podróbkach.  Podróbki były tanie, ogólnodostępne, we wszystkich kolorach, wzorach itp. A cena oryginalnych nieco mnie odstraszała. Dziś Wam mogę Wam szczerze powiedzieć, że śmigam już w  nich 2 miesiące i nie wiem skąd opowieści, że dziewczyny wygniatają te buty przez co noga źle się prezentuje. Oryginalne Emu są cieplejsze, a co najważniejsze noga się w nich nie poci. Są idealne na chłodniejsze dni. Wkrótce przetestuję jak sprawdzają się w zimie i przy mrozach. Niestety nie wiem za bardzo jak mam je jeszcze pielęgnować, więc jeśli macie jakieś cenne wskazówki byłabym wdzięczna.


Glittery z Cutesy Shoes były zdecydowanie moim must havem na tegoroczną jesień/ zimę. Oczywiście nie chodzę w nich na uczelnie czy też na zakupy, ale są idealne na imprezy - zbliżające się Andrzejki no i Sylwester.


Kiedy idę sobie po Krakowie i spoglądam na obuwie przechodniów, to dziewczyny z butami z kożuszkiem mogłabym liczyć godzinami. Tym razem postawiłam na niezbyt wysokie, ale za to bardzo wygodne koturny z Merg.  Kożuszek to nie tylko ozdoba - jest on także w środku buta. Planuję też przetestować je w zimowe mrozy, bo jak na razie sprawują się znakomicie. Podoba mi się też ich nietypowe wiązanie.


Zupełną nowością w mojej szafie są buty Palladium. Przypominające trampki trapery w środku ocieplone są futerkiem. Fajną opcją w tych butach jest to, że zawsze można sobie je wywinąć i chodzić na różne sposoby.


Workery z SequinShoes to już chyba przeżytek. Mimo wszystko to chyba najwygodniejsze workery jakie miałam na nogach. Troszkę już mi się niestety pobrudziły, ale nawet mimo to wyglądają ładnie.


O moich białych Martensach już słyszeliście nieco w starszej notce. Teraz nie pozostaje mi nic innego jak potwierdzić to, że to mega porządne i wygodne buty. Mimo koloru białego nie posiadają skaz ani zabrudzeń, a chodzę w nich jakieś 3 miesiące.


Motocyklówki z SequinShoes idealnie zestawiają się z moim 'indiańskim ponczem' , które pewnie będziecie mogli zobaczyć w przyszłych postach. Te również są ocieplane i również planuje je przetestować, czy w zimie tak samo dobrze dają sobie radę jak i podczas jesieni.


Ostatnie botki pochodzą z nowego, internetowego sklepu StyleUp.  Długo szukałam podobnych botków, aż w końcu znalazłam. Również w przyszłych postach będą one wykorzystane w moich stylizacjach.